Nie będzie zbyt odkrywczym stwierdzenie, jakoby terytorium Półwyspu Salentyńskiego było ubogie w rzeki i trakty wodne (właściwie jest to eufemizm, rzek tam praktycznie w ogóle nie ma!). Całą wodę z opadów natychmiast wchłania spragniona jej gleba, tworząc tym samym cudowny, podziemny świat, z dobrodziejstw którego od niepamiętnych wręcz czasów korzystają mieszkańcy obcasa włoskiego buta. Ale o tym już za chwilę…

Kamień w Salento obecny jest na każdym kroku – jadąc przez salentyńską wieś, co rusz natykamy się na muretti a secco (murki układane na sucho bez zaprawy) lub konstrukcje typu nuragijskiego; wybrzeże wita nas licznymi wieżami obserwacyjnymi; miasta i miasteczka cieszą nasze oczy wzbijającymi się w niebo dzwonnicami, dumnie odcinającymi się na tle panoramy pozostałej zabudowy oraz bogato zdobionymi fasadami kościołów, we wnętrzu których odnajdziemy przepyszne ołtarze.

Przykład konstrukcji typu nuragijskiego – budowli niezwykle typowych dla wiejskiego Salento, źródło: Mondo Salentino (FB)

Pietra leccese (w dialekcie leccisu, czyli kamień z Lecce) – bo to do niej sprowadza się dzisiejsza opowieść, jest wapienną skałą zawierającą w sobie m.in. glinę, dzięki której zyskuje jakże charakterystyczną porowatość i – co za tym idzie – niesamowite wręcz możliwość poddania się manualnym zdolnościom rzeźbiącej w niej osoby. Do powyższej cechy warto dodać również fakt, że kamień ten z czasem się utwardza i nabiera krzepkości, czego rezultatem jest osiągnięcie przezeń pełnej palety ciepłych barw – beżowych, miodowych, złotych (czyż nie tymi właśnie kolorami zachwyca zabudowa Lecce?).

To właśnie przez kamień, przez TEN kamień, wyraża się kwintesencja Lecce i okolic. Na terytorium półwyspu spotkamy różne jego odmiany, odbiegające nieco od siebie strukturą, odcieniem i właściwościami fizyczno-chemicznymi (pietra gentile, pietra viva, tufo, carparo itd.), od których z kolei zależą różnorodne zastosowania techniczne.

Złoża pietra leccese zalegają w jaskiniach i grotach (patrz pierwszy akapit), skąd od wieków wydobywają je blokami zzuccaturi, czyli kamieniarze. Największe kamieniołomy znajdują się w prowincji Lecce, w gminach Corigliano d’Otranto, Melpignano, Cursi oraz Maglie.

W przeszłości kamień wydobywano rękoma lub z użyciem prymitywnych narzędzi. Następnie był on skupowany przez dłuciarzy, którzy rozpoczynali proces zdobniczy. Wiele ze stosowanych niegdyś technik dekoracyjnych pozostaje niezmiennych od dawien dawna. Na przykład: na początku przygotowuje się na przezroczystej kartce rysunek, żłobi się zarys przedstawionego na nim kształtu i umieszcza się tę swoistą kalkę na odpowiednio wilgotnym bloku kamiennym. Następnie na tę kalkę kładzie się kawałek płótna posypanego czarnym proszkiem, za pomocą którego zaznacza się wzór do wyżłobienia na kamieniu. Teraz rozpoczyna się najdelikatniejszy etap prac – należy umieć nadać odpowiednie formy krągłościom czy stworzyć wrażenie pewnej nieuchwytności, jakie ma wywołać w podziwiającym gotowa całość. Nic dziwnego, że mistrzów tego zawodu cechują spokój, cierpliwość, niezwykła precyzja i wyważenie ruchów ręki i narzędzi. Jeden zbyt mocny ruch mógłby zniweczyć tygodnie ciężkiej pracy!

Młodzi rzeźbiarze nadal posługują się tradycyjnymi metodami, bez względu na to, czy wykonują dzieło nawiązujące swym stylem do barokowych perełek Salento, czy też tworzą przedmioty nowoczesne natury użytkowej.

Nowoczesne przedmioty użytkowe wykonane z pietra leccese, źródło: www.lemeravigliedellapietra.it

Nowoczesne przedmioty użytkowe wykonane z pietra leccese, źródło: www.lavorazionipietraleccese.it

Jeśli chcemy podziwiać mistrzów przy pracy, warto zajrzeć do jednego z warsztatów znajdujących się w: Lecce, Cursi, Collepasso, Parabita czy Taurisano.

Pietra leccese obecna jest również w salentyńskich powiedzeniach i przysłowiach:

Terare la petra e scundere la manu – wł. Tirare la pietra e nascondere la mano. (Wyrażenia tego używa się w odniesieniu do osoby, która sprawia innym ból, samą pozostając w ukryciu.)

Ogne petra ausa parire. – wł. Ogni pietra alza il numero. (Każdy, nawet najmniejszy wkład w jakąś sprawę jest zawsze pożyteczny.)

Ogne petra caurtata nu imane mienzu alla strata. – wł. Ogni pietra bucata non rimane in mezzo alla via. (Nawet kamień wybrakowany, zbędny – jakby się mogło wydawać – można wykorzystać.)

Może więc zamiast zwozić z wakacji wątpliwej jakości pamiątki made in China lepiej szarpnąć się na cacko z carta pesta lub właśnie pietra leccese?

PS. W przygotowaniu dzisiejszego wpisu pomocna okazała się książka Rosselli Barletty pt. Artigianato nel Salento, tra presente e passato (Edizioni del Grifo). Do środy!