Nie wiem, czy pamiętacie wpis o Messapiach, gdzie wspomniałam, że przeprowadziłam wśród moich Salentyńczyków mały sondaż na temat tego, co im przychodzi do głowy na hasło „Messapiowie”. Jedną z (wymijających i powtarzających się odpowiedzi) było: „Szkoda, że akurat nie piszesz o wpływach rzymskich, tu moglibyśmy wymieniać i wymieniać… miejsca, zabytki czy inne przykłady.” No dobrze, zobaczmy więc wspólnie, na czym polegała romanizacja półwyspu, kiedy nastąpiła i jakie jej pozostałości (nie tylko materialne) możemy obserwować w Salento po dziś dzień. Tym razem nie prowadzę żadnych ankiet, żeby nie usłyszeć utyskiwania, dlaczego nie chcę zgłębić arcyciekawego zagadnienia chrystianizacji półwyspu… 🙂

Mniej więcej w połowie III w.p.n.e. z trudem utrzymywana przez Messapiów autonomia zaczęła się chwiać w posadach właśnie za sprawą Rzymian, którzy coraz częściej i w sposób coraz bardziej zdecydowany zapuszczali się na tereny Półwyspu Salentyńskiego. Zależało im nie tylko na podboju i podporządkowaniu sobie nowych ziem, ale również na nowych perspektywach, jakie niosło ze sobą panowanie nad tym obszarem – łatwość nawiązywania kontaktów ze Wschodem oraz wzmocnienie własnej pozycji strategicznej dzięki oknu na świat, jakim był (i jest do tej pory) port w Brundisium (dzisiejsze Brindisi). To właśnie mniej więcej w tym okresie Salento było areną niezwykle zaciętych walk zakończonych w latach 267-266 p.n.e. ostatecznym zwycięstwem kontyngentu rzymskiego, który przewyższał wojsko messapijskie i uzbrojeniem, i wyszkoleniem. Tak oto rozpoczęła się mająca trwać trzy wieki dominacja Rzymian nad półwyspem, której najbardziej charakterystyczne cechy przedstawione zostaną poniżej.

Prawo rzymskie

Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem stwierdzenie, że prawo rzymskie nie tylko w Salento, ale również i daleko poza jego granicami do tej pory jest uznawane za wyznacznik i wzór w europejskich systemach prawnych. Pewne normy, obowiązujące niegdyś na obszarze półwyspu i przekazywane ustnie z pokolenia na pokolenie, zostały wraz z najazdem Rzymu rozszerzone o nowe przepisy, skodyfikowane i w końcu zyskały formę pisaną. Dotychczasowe dość brutalne metody rozwiązywania konfliktów na własną rękę czy pewne działania w samoobronie (które zazwyczaj kończyły się krwawą jatką) zastąpił porządek legislacyjny bazujący na kompensacji i zadośćuczynieniu szkód. Dzięki temu można było mieć pewność, że poza „prymitywną” siłą własnych rąk jest coś, co stoi na straży życia i mienia poszczególnych osób.

Praktyki religijne

Na terenach podbijanych stopniowo przez Rzym dochodziło do unifikacji praktyk religijnych, co zaowocowało między innymi wprowadzeniem w Salento nowych bóstw (Ateny, Heraklesa, Janusa i in.) oraz zasad ich kultu, jak na przykład ofiarowania im pewnej części pożywienia, by uniknąć ich gniewu. Bóstwa brały aktywny udział w życiu indywidualnym i zbiorowym, zatem wszystkim zależało na zdobyciu ich przychylności. W związku z tym organizowano coroczne święta oczyszczenia, święta mające na celu zapewnienie sobie obfitych zbiorów winnej latorośli (liberalia) itp.

Bóstwa (pod wpływem kultury hellenistycznej) miały ludzki wygląd i komunikowały się z ludźmi za pośrednictwem wyroczni, które interpretowały ich intencje poprzez znaki, jak pioruny czy lot ptaków.

Nierzadko do bóstw rzymskich dołączały te bardziej orientalne – Mitra, Kybele, Izyda. W Lecce, w podziemiach szesnastowiecznego budynku, wykopano stosunkowo niedawno znaleziska wskazujące właśnie na kult Izydy.

Izyda w Lecce – nowe odkrycia w mieście rzymskim

Fragment znaleziska

Fragment znaleziska z Lecce wskazujący na kult bogini Izydy, źródło: www.ilgiornaledelsud.com

Organizacja ager publicus

Mianem ager publicus określano w starożytnym Rzymie publiczne grunty zarządzane przez państwo. Wprowadzenie ich odgórnego podziału było nowością w Salento – ziemie przekazywano arystokratom oraz najwierniejszym i najbardziej zasłużonym legionistom, którzy ze swej strony mieli zadbać o ich ulepszenie i jak najlepsze wykorzystanie rolne, by móc ludności zapewnić wyżywienie. Po jakimś czasie grunty zaczęto łączyć w większe latyfundia, na których prowadzono zakrojone na szeroką skalę uprawy – głównie oliwek i winorośli, zarówno na własny użytek, jak i z zamiarem handlu z sąsiadami (do czego wykorzystywano też miejscową ceramikę i niezwykle łatwy w obróbce lokalny kamień). To wtedy – właśnie wokół takich pól – zaczęły powstawać villae rusticae, które z czasem przekształciły się w jakże typowe salentyńskie masserie. Najwięcej pozostałości po nich odnaleziono na terytorium Ugento, gdzie nawet nazwy niektórych masserii wskazują na rzymski rodowód: Masseria Fondi Romani, Masseria Villa itp.

Masseria Fondi RomaniMasseria Fondi Romani, Ugento; źródło: www.ilmiosalento.it

A skoro o nazwach mowa: łaciński przyrostek –anum wskazywał na własność danych gruntów; na tego, który płacił Rzymowi podatki. I tak mamy dzisiejsze Casarano, którego nazwa wywodzi się od Cezara, Taviano od Ottaviana, Ruffano od Rufusa, Squinzano od imienia Quinzio itd.

Na wzór organizacji wojskowej terytorium dzielono również na centurie, przeznaczone dla weteranów odnoszącej sukcesy armii.

Drogi

Rzymianie nie tylko przejęli drogi wyznaczone już wcześniej przez Messapiów, ale je ulepszyli i wzmocnili. Zależało im na dogodniejszej możliwości docierania do ważnych ośrodków salentyńskich, zwłaszcza tych położonych nad samymi morzami – Jońskim i Adriatykiem.

Skrócono dystans dzielący półwysep od Rzymu (miasta), rozbudowano Drogę Appijską (Via Appia Antica), której pozostałości (po jednej kolumnie) możemy oglądać w Lecce i w Brindisi.

Starożytne drogi rzymskie na terytorium dzisiejszych Włoch, źródło: it.wikipedia.org

kolumna rzymska w Brindisi

Kolumny w Brindisi – do tej pory nie wiadomo do końca, czy faktycznie wieńczyły one Via Appia.

Egnazia

Fragment Via Appia na obszarze dzisiejszej miejscowości Egnazia; źródło: www.salentoacolory.it

Inną ważną arterią komunikacyjną była Via Traiana, którą z Benewentu można było dotrzeć do Brundisium, a stamtąd – równolegle do Adriatyku – dalej do Valesio, Rudiae, Muro i Vaste, gdzie rozwidlała się na drogę prowadzącą do Otranto i drogę biegnącą na samo południe, aż do Leuki. Wzdłuż tych dróg powstawały mansiones, w których można się było zatrzymać i odpocząć, oraz mutationes, gdzie można było zmienić konie.

Język

Nie od razu udało się Rzymowi wyprzeć dotychczas używany przez Messapiów język – jeszcze przez ponad dwieście lat ci ostatni z powodzeniem posługiwali się własnym dialektem, co potwierdzają odnalezione inskrypcje messapijskie pochodzące z połowy III oraz II w.p.n.e. Dopiero od czasów Cesarstwa przeważać zaczęły napisy łacińskie, świadczące o przyjęciu przez ludność półwyspu tego właśnie języka. Jak twierdzi jeden z glottologów, Oronzo Parlangeli, Messapiowie nie mogli po prostu dostosować używanego przez siebie dialektu do języka nowych najeźdźców, gdyż różniły się one od siebie pod wszystkimi względami (składnia, fonetyka) tak bardzo, że dotychczasowi mieszkańcy Salento stanęli przed wyborem całkowitego odrzucenia lub przyjęcia łaciny.

Poza wskazanymi wyżej zmianami doszło też do wprowadzenia nowych monet, które wybijano głównie w Uzentum (dzisiejszym Ugento), oraz nowych – rzymskich – zwyczajów pogrzebowych.

Rzymianie uszanowali istniejące dotychczas formy miejskie. Dużym prestiżem cieszyły się takie ośrodki, jak: Brundisium (Brindisi, które na każdym kroku – jako stolicę rzymskiego Salento – upiększano), Lupiae (Lecce) i Hydruntum (Otranto).

Oczywiście na temat romaniacji Półwyspu Salentyńskiego można by pisać wiele, wręcz opasłe rozprawy naukowe, bowiem jest to temat-rzeka (podobnie jak i cala historia starożytna). Do rzymskiego Salento z okresu Cesarstwa na pewno jeszcze wrócę, ale to dopiero za kilka tygodni. Póki co – do środy! 🙂

PS. Oczywiście jak zwykle w przypadku historii półwyspu korzystałam z książki Rosselli Barletty Simu… salentini! Il Salento dalle origini al Medioevo.