Już nieraz wspominałam, że przekonanie się do dialektu trwało w moim przypadku kilka ładnych lat. Wynikało to z wielu czynników: z nieco urażonej ambicji (że mimo energii, czasu i pracy włożonych w naukę włoskiego i tak nie rozumiałam, o czym mówiło najbliższe otoczenie w Salento!); z poczucia wykluczenia (no bo przecież ja się wysilam i mówię do wszystkich w obcym dla mnie języku, a oni nie mogą pokusić się o używanie w mojej obecności swej ojczystej mowy w jej wersji standardowej!); wakacyjnego rozleniwienia (ostatnią rzeczą, o której marzyłam przy 40 stopniach, było wkuwanie nowych słówek i to na pojęcia, które przecież znam po włosku!) i wątpliwych (jak dla mnie) walorów estetycznych dialektu.

No tak, nie będę owijać w bawełnę – salentino (według mnie) do najładniejszych brzmieniowo języków nie należy. Czym innym jest usłyszenie melodyjnych włoskich pytań: Che c’è? [Co jest? Co się dzieje?], Che cosa c’è dentro? [Co jest w środku?] lub zachęty: Andiamo! [Chodźmy!], a czym innym dostanie po uszach frazami (odpowiednio): Ce bete? Ce ncete? Sciamu! A co to niby jest? Dialekt języka włoskiego czy węgierskiego??? A, żeby nie było: węgierski jest jednym z najbardziej fascynujących mnie języków, zarówno w mowie, jak i w piśmie, ale jednak na południu Włoch człowiek mógłby się spodziewać nieco innych brzmień…

Niemniej jednak czas robi swoje i do wszystkiego można się przyzwyczaić, ba!, nawet polubić. Teraz usłyszenie dialektu w miejscu, gdzie się go nie spodziewam (np. we włoskiej telewizji), sprawia, że robi mi się ciepło na sercu. W 2009 roku po trzęsieniu ziemi w mieście L’Aquila najsłynniejsi włoscy piosenkarze (Artisti uniti per l’Abruzzo) wspólnie nagrali cover piosenki Domani. Jakie było moje zaskoczenie, gdy w minucie 03:36 pojawiło się zdanie w salentino (comu le scole, le case e specialmente lu core / e puru nu postu cu facimu l’amore). Dodam, że jest to jedyny dialekt „słyszalny” w tej piosence i że faktycznie na pierwszy rzut ucha daje się go wychwycić, bo naprawdę brzmi trochę inaczej. Poza wykonawcami wstawki w dialekcie (Sud Sound System) w utworze słychać i innych piosenkarzy z Salento: legendarnego Al Bano, zespół Negramaro oraz pochodzącą z Galatiny (LE) Dolcenerę.

Na ogólny dialekt używany w Salento, o którym była mowa kilka tygodni temu, niebagatelny wpływ miały języki ludów obecnych na półwyspie w przeszłości. Wpływ ten widać nie tylko w leksyce, ale również w wymowie.

Niestety nie istnieje jeden skodyfikowany zbiór sztywnych reguł, które precyzyjnie określałyby, w jaki sposób zapisać dźwięki charakterystyczne dla salentino, zwłaszcza że czasem brak jest danego odpowiednika w standardowym języku włoskim, a to właśnie na nim (alfabet, zasady pisowni i wymowy oraz w dużej mierze gramatyka) opiera się pisana wersja dialektu.

W ogóle w zapisie wyrazów należących do dialektu można wskazać na duże dowolności wynikające z faktu, że i wymowa, i leksyka różnią się nie tyle pomiędzy poszczególnymi (nawet leżącymi w bezpośrednim sąsiedztwie) miasteczkami, co między poszczególnymi użytkownikami salentino.

Może warto się zaopatrzyć?

Gdyby jednak spróbować zebrać najważniejsze reguły dotyczące zapisu i wymowy dialektu salentino, to przedstawiałyby się one w sposób następujący (uwaga: dzisiejszy artykuł w ogromnej mierze opiera się na zasadach włoskiej wymowy. Pierwszy podany jest zawsze wyraz w dialekcie, który zapisuję kursywą, obok znajduje się jego standardowy włoski odpowiednik, a w nawiasie tłumaczenie na język polski.):

b – w salentino bardzo często „b” zastępuje włoskie „v” lub „p” i vice versa, na przykład:

balige – valigia (walizka),

ha binire – deve venire (musi przyjść),

erva – erba (trawa),

subbra – sopra (nad, ponad),

banca – panca (ławka).

Co więcej, na początku wyrazu „b” często w ogóle znika, na przykład:

iancu – bianco (biały),

ucca – bocca (usta),

ursa – borsa (torba).

Dźwięk [b] zawsze wymawia się w dialekcie mocno i zdecydowanie, wręcz jakby podwójnie (mimo iż w pisowni mamy w dalszym ciągu tylko jedno „b”). Dotyczy to zwłaszcza konstrukcji w czasie przeszłym (passato prossimo) w trzeciej osobie liczby pojedynczej (po czasowniku posiłkowym „ha”) oraz w konstrukcjach „sta + bezokolicznik/gerundium” na przykład:

ha [b]butu – ha avuto (miał/a),

sta [b]bene – sta per venire/sta venendo (zaraz przyjdzie/właśnie przybywa).

c – włoskie „c” ze złożeń „ci” i „ce” (chodzi tu o dźwięk [t∫]) w dialekcie oddaje „s”, na przykład:

vasare – baciare (całować),

casu – cacio (rodzaj sera, aczkolwiek w dialekcie casu ma znaczenie szersze – ser).

Jeśli natomiast w standardowym włoskim powyższy dźwięk [t∫] jest podwojony [t∫t∫], w dialekcie przybiera formę „zz” i vice versa. I tak:

fazzu – faccio (robię),

razzu – braccio (ramię),

pacciu – pazzo (wariat).

Warto dodać, że włoskie „c” i „g” często są wymienne między sobą w dialekcie oraz między dialektem i standardowym włoskim, na przykład:

giucculata – cioccolato (czekolada),

ficatu – fegato (wątroba),

cranitu/granitu – gradito (przyjęty z radością, mile widziany),

figge – fece (zrobił, passato remoto).

d – Wchodzi w skład dźwięku niezwykle charakterystycznego dla dialektu z okolic Lecce, który nastręcza niestety pewnych trudności, zwłaszcza w grupie „ddr”. „D” nie wymawia się tutaj tak, jak we włoskich wyrazach „dire” czy „dunque” – język nie dotyka tylnej ściany zębów, ale uderza w tylną część podniebienia, przypominając nieco dźwięk między polskim „cz” i „dż” lub stosowaną przez niektórych wymowę angielskiego „drive”. Zapis tego dźwięku w salentino też nie jest precyzyjny, żeby nie powiedzieć zupełnie dowolny; niektórzy proponują „ddh”, inni obniżają laseczkę litery „d”, inni proponują „ddhr”, czasami używa się dodatkowych znaków graficznych. I tak mamy:

martieddru, martieddhu, martieddhru, martieḍḍru, a chodzi o „martello”, czyli młotek.

Mnie się najbardziej podoba „ddhr” i tak będę stosować 🙂

Wspomnianą zbitkę „ddhr” stosuje się w miejsce podwojonego włoskiego „l”, na przykład:

beddhru – bello (piękny),

iaddhru – gallo (kogut),

cavaddhru – cavallo (koń),

quiddhra – quella (tamta).

bavetta(wł.) Non voglio un plasmon, voglio una frisella./Nie chcę plasmona (ciasteczko dla dzieci), chcę frisellę.

e – standardowe włoskie „e” (zwłaszcza z akcentem tonicznym) prawie zawsze zamienia się w dialekcie na „i”:

mila – mela (jabłko),

pira – pera (gruszka),

missa – messa (msza),

pisu – peso (ciężar).

Włoski dyftong „ie” często jest w dialekcie oddawany przez „e”, na przykład:

mele – miele (miód),

pete – piede (stopa),

mieticu – medico (lekarz),

mie – me (mnie),

piertu – aperto (otwarte).

f – w dialekcie „f” zastępuje niekiedy włoskie „b”, jak w wyrazie:

fuerfici – forbici (nożyczki),

a z kolei standardowe włoskie „f” zamienia się w salentino na „p”, na przykład:

spamare – sfamare (wykarmić),

spaciddhrare – sfavillare (lśnić, błyszczeć).

g – jeśli we włoskim wyrazie po początkowym „g” występuje „r”, w dialekcie to „g” prawie zawsze wypada, na przykład:

rande – grande (duży),

ranu – grano (pszenica),

rotta – grotta (grota), ale też:

uantu – guanto (rękawiczka).

Pomija się je w dialekcie również przed „a”, ale wtedy na jego miejsce często wskakuje „i”, na przykład:

iaddhru – gallo (kogut),

iabbu – gabbo (żart).

Włoski dźwięk [dʒ] lub [dʒdʒ] (czyli ortograficznie pojedyncze lub podwójne „g”, po którym następuje „e” lub „i”) w dialekcie wymawia się jak [∫], a oddaje na piśmie przez „sc”, na przykład:

sciurnata – giornata (dzień),

sciuecu – gioco (gra, zabawa),

osce – oggi (dziś),

masciu – maggio (maj).

Włoski dwuznak „gl” to w dialekcie albo „gh”, albo „ggh”, na przykład:

pagghia – paglia (słoma),

figghiu – figlio (syn),

cunigghiu – coniglio (królik),

mugghere – moglie (żona) [auć!, wygląda i brzmi fatalnie!].

i – włoskie „i” (zwłaszcza jeśli w wymowie brzmi jak [j]) w dialekcie zamienia się na „r”, na przykład:

scinnaru – gennaio (styczeń),

fibbraru – febbraio (luty),

paru – paio (para).

l – „l” oraz „r” bardzo często wymieniają się między standardowym włoskim a dialektem, na przykład:

arviru – albero (drzewo),

carmu – calmo (spokojny).

Z kolei włoskie „al” i „el” – najprawdopodobniej pod wpływem języka francuskiego – przybierają w dialekcie formę „au” i „eu”, na przykład:

cautu – caldo (ciepły, gorący),

fausu – falso (fałszywy),

geusu – gelso (morwa).

o – wszystkie wyrazy, które w standardowym włoskim kończą się na „o”, mają w dialekcie końcówkę „u”. Do podobnej wymiany dochodzi też bardzo często w środku wyrazu:

ranu – grano (pszenica),

ientu – vento (wiatr),

sule – sole (słońce),

turre – torre (wieża),

musca – mosca (mucha).

Koszulka mayday(wł.) Ho mia suocera a bordo./Mam na pokładzie teściową.

p – dialekcie to właśnie „p” zastępuje ogólnowłoskie „v” lub „f”, na przykład:

spentura – sventura (pech),

spugghiare – sfrondare (usuwać gałęzie/nadmiar).

Jeśli po początkowym „p” w standardowym włoskim pojawia się dyftong, w dialekcie zamieniamy je na „ch” [k], na przykład:

chianu – piano (powoli),

chiove – piove (pada deszcz).

Koszulka capu(wł.) Ho la testa più dura di una pietra./(dosł.) Mam głowę twardszą niż kamień (=jestem b. uparty).

s – jeśli występuje przed samogłoską „a” lub spółgłoską „t” (+ jakakolwiek samogłoska), wymawiana jest szeleszcząco [∫]:

scamare,

stuppieddhru.

t – jeśli występuje w dialekcie przed „r” (tr), wymawia się je podniebienne, szeleszcząco (dźwięk niezbyt przyjemny dla ucha), trochę jak [t∫]:

truare – trovare (znaleźć),

tristu – triste (smutny).

v – początkowe włoskie „v” (podobnie jak szósta litera archaicznego greckiego alfabetu digamma (ϝ), która oznaczała głoskę [v] lub [w]), wypada w dialekcie, na przykład:

urpe – volpe (lis),

ula – voglia (ochota, chęć),

espara – vespero (wieczór, zmierzch),

ulire – volere (chcieć),

ummicare – vomitare (wymiotować).

Niekiedy włoskie „v” jest zastępowane przez „u” lub „i”, na przykład:

uelu – volo (lot),

uesciu – vostro (wasz),

iermi – vermi (robaki),

ientu – vento (wiatr).

„V” opuszcza się również w trybie oznajmującym czasu imperfetto w drugiej i trzeciej koniugacji (zakończonej na -ere i -ire), na przykład:

liggia – leggeva (czytał),

curria – correva (biegł),

scrivia – scriveva (pisał),

dicia – diceva (mówił).

z – jest w dialekcie zawsze wymawiane dźwięcznie, co powoduje, że niekiedy Salentyńczycy udźwięczniają je, mówiąc po włosku (a nie powinni!). Czyli „stazione” czytają [stadzjone] zamiast [statsjone].

W niektórych wyrazach możemy czasami zaobserwować wypadnięcie całej początkowej sylaby (a co!), na przykład:

stu /quistu/ – questo (ten),

ddhra /quiddhra/ – quella (tamta).

Można też pominąć ostatnią sylabę (bo niby czemu nie?), i tak:

ma od mamma,

cumpa od cumpare,

allé od allete, czyli togliti (przesuń się).

A w wyrazie addune (dove, czyli gdzie/dokąd) możemy wyrzucić i początek, i koniec:

ddu (dowolność jest przerażająca!).

Poza tym Salentyńczycy mają tendencję do wymawiania końcówki „-ti” w sposób bardzo zmiękczony („-t’i” lub „thi”), co nierzadko przenoszą do włoskiego i co wcale ładnie nie brzmi.

Jeśli nie jest zaznaczone inaczej lub jeśli dany wyraz nie stanowi wyjątku, akcent pada jak w języku włoskim – na przedostatnią sylabę.

Jak to wygląda (a raczej brzmi) w praktyce? Śmiesznie i niekiedy wręcz mało włosko. Chciałabym zaznaczyć, że wszystkie powyższe „zasady” odnoszą się do dialektu z alto Salento (czyli z górnego Salento). Nie wszystkie mają zastosowanie na południu półwyspu. Dla porównania poniżej zamieszczam jedną z bardziej znanych ludowych piosenek Lu rusciu te lu mare (czyli „Il rumore del mare”), stworzoną w okolicach Gallipoli (LE), w dolnym Salento. Wymowa i leksyka różni się od tej przedstawionej wyżej, ale przecież w różnorodności bogactwo i od przybytku głowa nie boli. Nawiasem mówiąc, teledysk brał udział w konkursie na najlepszy włoski klip podczas Giffoni Film Festival 2002.

Na sira ieu passava te li paduli,

e ‚ntisi le cannoccule cantare,

e ‚ntisi le cannoccule cantare.

A una a una ieu le sintia cantare,

ca me pariane lu rusciu te lu mare,

ca me pariane lu rusciu te lu mare.

Lu rusciu te lu mare è mutu forte,

la fija te lu re se tae la morte,

la fija te lu re se tae la morte.

Iddhra se tae la morte e ieu la vita,

la fija te lu re sta se marita,

la fija te lu re sta se marita.

Iddhra sta se marita e ieu me nzuru,

la fija te lu re me tae nu fiuru,

la fija te lu re me tae nu fiuru.

Iddhra me tae nu fiuru e ieu na palma,

la fija te lu re sta bae alla Spagna,

la fija te lu re sta bae alla Spagna.

Iddhra sta bae alla Spagna e ieu n Turchia,

la fija te lu re la zita mia,

la fija te lu re la zita mia.

E vola vola vola palomba vola,

e vola vola vola palomba mia,

ca ieu lu core meu,

ca ieu lu core meu,

ca ieu lu core meu te l’aggiu dare.

PS 1. Przy pisaniu dzisiejszego tekstu nieodzowną pomocą okazała się książka Italo Passante „Idioma della mia gente”, skąd zaczerpnęłam większość reguł i przykładów.

PS 2. Tytuł z pewnością jesteście już w stanie przeczytać. Pod tą monstrualną nazwą kryje się jadalny ślimak (cantareus apertus) koloru brązowego, który zwykle jest otwarty (na co wskazuje łacińska nazwa) i bywa nazywany municeddhru, ale kiedy (wyjątkowo) jest zamknięty, zmienia nazwę i kosztuje więcej – i pieniędzy, i wysiłku przy wymowie.

PS 3. Żaden Salentyńczyk cierpliwie pomagający mi w zapisaniu niektórych przykładów i dostosowaniu tekstu piosenki do wersji z teledysku nie ucierpiał podczas tworzenia tego artykułu 🙂 Do czwartku!