Uddhratieddhri – jak to przeczytać?!?!

Już nieraz wspominałam, że przekonanie się do dialektu trwało w moim przypadku kilka ładnych lat. Wynikało to z wielu czynników: z nieco urażonej ambicji (że mimo energii, czasu i pracy włożonych w naukę włoskiego i tak nie rozumiałam, o czym mówiło najbliższe otoczenie w Salento!); z poczucia wykluczenia (no bo przecież ja się wysilam i mówię do wszystkich w obcym dla mnie języku, a oni nie mogą pokusić się o używanie w mojej obecności swej ojczystej mowy w jej wersji standardowej!); wakacyjnego rozleniwienia (ostatnią rzeczą, o której marzyłam przy 40 stopniach, było wkuwanie nowych słówek i to na pojęcia, które przecież znam po włosku!) i wątpliwych (jak dla mnie) walorów estetycznych dialektu. (więcej…)

Czytaj więcej