Jeśli nie chcesz mojej zguby, te lu mieru daj mi, luby!

Stwierdzając, że niebawem Święta, wyważam otwarte drzwi, niemniej jednak – coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta… A jak Święta, to – wybaczcie komunał – suto zastawione stoły, od których rzadko kiedy ma się ochotę wstać. Skoro już tak będziemy udawać się na proszone obiady, tudzież przyjmować gości na uroczystych posiłkach u siebie, może warto byłoby podać do wybornego i eleganckiego menu wino, lepiej: wino włoskie, a najlepiej – salentyńskie! Dziś mowa o winie właśnie, czyli tytułowym lu mieru – był to jeden z pierwszych wyrazów, których się nauczyłam (i od razu na jego podstawie zorientowałam się, że z dialektem bez rzeczonego mieru wcale mi łatwo nie pójdzie, bo co w końcu ma wspólnego wyraz vino ze słowem mieru?!?!). (więcej…)

Czytaj więcej