Oda do arbuza

Kolejne salentyńskie wakacje (lato 2015) trwają już od ponad trzech tygodni. Mam mnóstwo pomysłów na nowe wpisy, ale w tym roku jest tak makabrycznie gorąco, że na samą myśl o tym, żeby spędzać wieczory (czy którąkolwiek część dnia) przed emitującym ciepło komputerem, robi mi się słabo. Jednak dziś uzbrojona w wentylator i miseczkę arbuza zabieram się za krótki post poświęcony temu ostatniemu. Bez arbuza (po włosku anguria, w dialekcie lu mulune) moja salentyńska letnia egzystencja stanęłaby niechybnie pod ogromnym znakiem zapytania. (więcej…)

Czytaj więcej