Zespół, któremu poświęcam dzisiejszy wpis, jest (o ile w ogóle) bardzo słabo znany w Polsce. Być może, jeśli ktoś oglądał całą transmisję z pierwszomajowego koncertu z Rzymu z 2014 roku, to zwrócił uwagę na melodyjną piosenkę o pięknym tekście wykonywaną przez dość charakterystyczną grupę z liderem w nieodzownym kapeluszu…

Ja w tym utworze grupy Crifiu (chodzi o Rock & Raï) zakochałam się od razu i to z dwóch powodów: po pierwsze ten utwór jest po prostu ładny – ciekawe brzmienie, niecodzienne instrumenty (których nie słychać w codziennej radiowej popowej papce), niby rytmy orientalne, ale jednak „swojskie” oraz piękny tekst o pozytywnym przesłaniu. Po drugie, do nagrania piosenki zaproszono gościnnie Nandu Popu z Sud Sound System, który oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie zaśpiewał swych fragmentów w dialekcie – jak dla mnie rewelacja (start 1:38, aż ciarki przechodzą!; oczywiście kogo przechodzą, tego przechodzą, ja mam sentyment do salentino, więc na mnie to działa :)). Zresztą posłuchajcie i zobaczcie (klip kręcono w Maroku i w Salento) sami, sciamu sciamu!:

Dal mare blu ritornerà / abbandonando le guerre verso il mare andrà / dal mare blu da noi verrà/ porterà la Pace nel Mar Mediterraneo.Io maghrebino, turco, algerino / berbero, libico, greco, iracheno / io tunisino, io marocchino / siriano, andaluso, occitano, sloveno / montenegrino, bosniaco, croato/ palestinese, israeliano, egiziano / io libanese, io albanese / io salentino, io italiano (Proszę bardzo, można nawet poćwiczyć język włoski – nazwy niektórych ludów i mieszkańców krajów śródziemnomorskich).

A teraz trochę faktów:

Crifiu są zespołem, który dał się poznać jako grupa grająca ciekawą muzyczną mieszankę; jest tu trochę popu, rocka, muzyki elektronicznej i etnicznej oraz folkowych brzmień rodem znad Morza Śródziemnego. Jeśli dodamy do tego niesamowitą energię, jaką członkowie grupy prezentują na scenie podczas występów na żywo, mamy przepis na muzyczny sukces, który – warto dodać nie przyszedł od razu.

CRIFIUCrifiu, czyli (od lewej): Luigi de Pauli, wokalista Andrea Pasca, Sandro de Pauli oraz Ivan Schito.

Pierwszy album Di periferia Crifiu wydali już w 2003 roku. Był on rodzajem symbolicznej podróży po południowych Włoszech, po południowych dialektach oraz melodiach basenu Morza Śródziemnego przedstawionych w nowoczesnych aranżacjach.

Di periferia

Album Di periferia

Druga płyta Tra terra e mare ukazała się po trzech latach i – z muzycznego punktu widzenia – nie była zaskoczeniem. Na swej stronie internetowej Crifiu piszą, że album „rodził się w cieniu południowych upałów” (ja, która za upałami nie przepadam, w pierwszej chwii odczytałam: czyli rodził się po prostu w bólach, ale na pewno nie o to chodziło…) i stanowi odbicie spalonej słońcem ziemi i jej przyrody.

Tra Terra e MareDrugi album zespołu Tra Terra e Mare

Na kolejny krążek zespołu przyszło fanom czekać długo, bo aż sześć lat. Ale warto było! Cuori e confini to bardzo oryginalna płyta, na której śródziemnomorskie rytmy wspaniale komponują się z rockowym i elektronicznym brzmieniem, dając w efekcie innowacyjne dźwięki, czego przykładem poza piosenką z początku wpisu może być chociażby dające tytuł całemu albumowi Cuori e confini:

Cuori e confini

29 kwietnia ukazał się nowy singiel zespołu Al di là delle nuvole, w którycm gościnnie możemy usłyszeć BoomdaBash oraz język angielski :). Piękny, warto poświęcić te niecałe cztery minuty na jego wysłuchanie:

Al di là delle nuvole

We Włoszech fani z niecierpliwością czekają na kolejny album zespołu, a Salento puchnie z dumy (i słusznie!). Zobaczyć ich na żywo to nie lada gratka:

Koncert 1Crifiu na żywo, niektóre ujęcia pochodzą z pierwszomajowego koncertu w Rzymie.

Crifiu w Polsce

Tak, tak, Crifiu w Polsce byli, wprawdzie dziewięć lat temu, ale koncertowali! Zostali zaproszeni do Krakowa w 2005 roku na I Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu. Zespół był jedynym reprezentantem włoskiego Południa. W podróż do Polski wybrali się pociągiem (aaa!!!) wraz z salentyńskimi grupami szkolnymi, do których później dołączyła również młodzież z Turynu. Włoscy goście odwiedzili obozy zagłady Auschwitz-Birkenau, a także zwiedzili Kraków. W tym ostatnim, w Klubie pod Jaszczurami, odbył się koncert Crifiu. Polska i włoska młodzież tańczyła razem w rytm południowych melodii, wszyscy bawili się wspaniale. Obok Crifiu (a właściwie wraz z nimi) tego samego dnia zagrali również Modena City Ramblers. Zespół podkreśla, że polskie doświadczenie było dla nich momentem rozwoju – zarówno w wymiarze ludzkim, jak i muzycznym. A skąd ja taka mądra jestem? Ano stąd, że nigdzie nie mogłam znaleźć interesujących mnie informacji o pobycie zespołu w Polsce. Oficjalna strona internetowa zespołu jedynie wspomina, że byli, natomiast w Wikipedii nie doczekali się jeszcze poświęconego im wpisu. Więc, żeby zaspokoić ciekawość (i w imię hasła „do odważnych świat należy”), napisałam do chłopaków bezpośrednio i – tadam! – dostałam odpowiedź (po niecałych 12 godzinach!), a w niej szczegółowy opis pobytu w Polsce plus zdjęcia, które zamieszczam poniżej.

PS 1. Zdjęcia okładek, portret grupy oraz fotki z koncertów pochodzą z oficjalnej strony zespołu www.crifiuweb.com.

PS 2. Zdjęcia związane z pobytem w Krakowie pochodzą bezpośrednio od zespołu, a co! Się napisało, się zagadało, się dostało! 🙂

PS 3. Od jakiegoś czasu w zespole gra również (na basie elektrycznym) Matteo Resta.