New World Order

Niewiele jest gier, w które chciałoby się zagrać za wszelką cenę, jedynie na podstawie obejrzanych screenów. Tak jednak podziałała na mnie właśnie wkraczająca w ostatnią fazę produkcji pozycja z gatunku FPP – przepiękne New World Order…

Jako, że jednak o wizualnej stronie chciałbym rozpisać się nieco bardziej – na początek przybliżę Wam pokrótce charakter, jaki przyjmie nasza gra… Rozgrywka wedle szumnych zapowiedzi twórców opierać się będzie na konwencji dobrze znanej nam z „Counter Strike’a” – zamiast więc wszechobecnej do niedawna w grach FPP zasady „zabij, następnie zabij a na koniec…zabij” będziemy mieli do czynienia z grą, która pozwoli na działanie także i naszym szarym komórkom.
Idąc śladem znanej skądinąd „Team Fortress”, naszym zadaniem będzie m.in. podzielenie członków drużyny na role. I tak do obsadzenia autorzy oddają nam pięć pozycji: assault, close – combat expert, explosives expert, tactical oraz jak zwykle niezastąpioną – sniper!
Choć gra przeznaczona będzie głównie do rozgrywek sieciowych, jej silną stronę ma stanowić również rozbudowany tryb jednoosobowy.
W swoje ręce otrzymamy ponad 20 zabójczych zabawek. Co prawda dotychczas ujawniono szczegóły ledwie kilku z nich (MP5, Glock, AK-47), acz myślę, iż o ten element możemy być bardziej niż spokojni…

Grę napędzać będzie nowy engine (QIII i UT mogą już się zacząć bać:) produkcji tej samej zresztą firmy, która zajmuje się pracami nad grą. Wedle słów speców ze szwedzkiej Termine Games – cechują go niesamowite wręcz możliwości w zakresie przetwarzania grafiki wraz z implementacją takich elementów, jak systemy cząsteczkowe, deformowalna geometria obiektów, bądź też cieniowanie „per pixel”. Najciekawszymi są jednak zapowiedzi, jakoby wszystko to chodziło z częstotliwością co najmniej 40 klatek na sekundę w rozdzielczości 1024 x 768 pikseli, w dodatku na sprzęcie, za kupno którego nie przyjdzie nam oddawać w zastaw mieszkania, samochodu, żony, dzieci i futerka od kota.

Aby opisać stronę graficzną tej produkcji, skłonię się do małej modyfikacji hasła jednej z reklam: „Grafika? To nie może być grafika”:) W rzeczy samej – aż nie chce się wierzyć, iż szczegółowość, jaka wylewa się ze shotów będzie możliwa do zaobserwowania bez użycia „dopingu” w postaci GeForce’a trzeciej generacji. Scenerie z gry opierać będą się w głównej mierze na fantastycznie wygenerowanych miastach. Te zaś wyglądają równie pięknie za dnia, jak i w nocy. I tak w dzień zachwycać będziemy się efektami starannie wyanimowanego nieba i słońca – w nocy zaś nasze oczy oślepione zostaną przez światło rzucane z latarń. Masa smaczków typu: pojazdy mechaniczne, słupy elektryczne, bądź plątające się między nogami śmieci dodatkowo nastrajają nas narastającą falą optymizmu.

Podsumowując, aby nie było tak do końca wesoło – radzę wam pamiętać, iż jest to zapowiedź robiona na podstawie dość wczesnej wersji produktu, a czego nauczył nas „legendarny” już przykład „Daikatany” nie muszę chyba przypominać? Mimo to – jestem jak najbardziej dobrej myśli:)