Ciągle byłam uzależniona od męża. Był jedynym kierowcą w domu. Ja kiedyś chodziłam na kurs prawa jazdy, ale mój  instruktor jazdy, nie nadawał się do nauczania innych. Wszyscy się na niego skarżyli, był ciągle poirytowany, na wszystkich krzyczał, nie miał cierpliwości. W gruncie rzeczy niczego mnie nie nauczył. Chciałam zmienić nauczyciela ,ale już było za późno. Efekt końcowy, był taki, że nie zdałam egzaminu. Byłam wściekła.
Po latach przypomniałam sobie, że powinnam zakończyć to co zaczęłam. Znalazłam ogłoszenie, kurs prawa jazdy Lublin. Miał się zacząć od początku wakacji i miał niskie ceny. Nie zastanawiałam się tylko zaraz pojechałam autobusem pod wskazany adres.
Załatwiłam wszystkie potrzebne sprawy i dostałam instruktora najlepszego na świecie. Był spokojny, czasem zabawny. Taki instruktor to skarb. Nie bałam się z nim jeździć, zawsze był opanowany ,nawet jak zrobiłam błąd. Potrafił mną tak pokierować, że błędów robiłam bardzo mało, a później wcale. Zdałam egzamin i dostałam pierwsze prawo jazdy.