Jedną z pierwszych rzeczy, jakie można zaobserwować, obcując z rdzennymi mieszkańcami Salento, jest ich wrodzona niechęć do Bari i Baryjczyków. Początkowo myślałam, że chodzi głównie o jakieś zaszłości z dziedziny sportu, wszak nie od dziś obie drużyny (AS Bari i U.S. Lecce) rywalizują ze sobą na ogólno-włoskiej scenie piłkarskiej, jednak – jak się okazuje – to nie tylko to.

Od razu rzetelnie uprzedzam, że o zdanie w tej kwestii pytałam jedynie mieszkańców prowincji Lecce, ponieważ z nimi mam o wiele lepszy i częstszy kontakt niż z osobami z Bari i okolic (a takich znam – jak się nad tym lepiej zastanowić – aż dwie), a poza tym bardziej mnie interesują źródła i opis ich własnej niechęci do Baryjczyków, a nie vice versa (gdyby blog był o Apulii w ogóle, pokusiłabym się o poznanie też argumentów drugiej strony).

Na początku też zastrzegę, że mimo iż na pierwszy rzut oka i ucha (zwłaszcza ucha) całe te animozje mogą wydawać się jedną wielką dziecinadą, ich przyczyny są głębsze i o wiele bardziej skomplikowane. Bezcenne jest (to a proposito dziecinady) obserwowanie Salentyńczyków, którzy np. na stacji benzynowej w okolicach Bari coś załatwiają, po czym wracają do samochodu i pierwszą rzeczą (dane prawie statystyczne, jeszcze nie byłam świadkiem innego zachowania), jaką robią, jest powtórzenie tego, co powiedział do nich kasjer/sprzedawca, oczywiście z odpowiednim przedrzeźnianiem dialektu. Na fali tej jakże wspaniałej zabawy pierwsze minuty normalnej konwersacji są prowadzone z naśladowaniem wymowy typowej dla Bari, ale po chwili ich to męczy i dają spokój. Ale rozrywka przednia… Ech…

Większość pytanych przeze mnie Salentyńczyków poniżej czterdziestego roku życia upatruje źródła wzajemnej niechęci tylko i wyłącznie w kwestiach sportowych. Wprawdzie Lecce piłkarsko rywalizuje też z innymi drużynami z regionu (Brindisi, Casarano), ale to właśnie z Bari jest (na dzień dzisiejszy – sorry Lecce – „było”) więcej możliwości spotkań na boisku, gdyż zarówno AS Bari, jak i U.S. Lecce oscylują między pierwszą i drugą ligą (Serie A i Serie B, obecnie Lecce jest w trzeciej – Lega Pro – ale nie tyle ze względu na słabe występy w drugiej, co w wyniku kary nałożonej decyzją Trybunału Sportowego. Jest to dla mieszkańców półwyspu dość kontrowersyjny i bolesny temat rzeka, o którym jeszcze będzie mowa, póki co nawet nie chcę zagłębiać się w szczegóły), w związku z czym ich znaczenie sportowe jest porównywalne.

O tym się mówi do tej pory – wspaniałe zwycięstwo Lecce nad Bari w rozgrywkach Serie B 22 grudnia 2007 na stadionie San Nicola (Bari poniosło sromotną klęskę na własnym boisku, przed własnymi kibicami!).

Inni (w wieku 40+) z kolei podkreślają, że Salentyńczycy chcieliby się „oderwać” od Apulii i utworzyć odrębny, dwudziesty pierwszy włoski region. Wskazują przy tym na różnice kulturowe, językowe, historyczne i społeczne. Salento czuje się zmuszone do tkwienia w związku, w którym to Bari (jako stolica regionu, ergo ośrodek prężniejszy finansowo i gospodarczo) wiedzie prym. Dużo osób narzeka, że pieniądze państwowe wysyłane z Rzymu zatrzymują się na wysokości prowincji Bari i nie są inwestowane na samym Południu, a problemy, z jakimi boryka się Salento, mało kogo interesują w stolicy regionu. Całymi latami Salento czekało na wdrożenie nowoczesnej infrastruktury, jak chociażby stworzenie przyzwoitej sieci kolejowej. Mieszkańcy półwyspu często czują się traktowani jak obywatele Apulii drugiej kategorii, a przecież bliskość Albanii i Grecji oraz całego basenu Morza Śródziemnego powinna mieć – ich zdaniem – przełożenie na chociażby lepszy rozwój handlu na tej linii (tutaj natomiast zdecydowanie preferuje SIĘ Bari).

Prowincje regionu Apulia. Trzy południowe (Taranto, Brindisi i Lecce) chciałyby utworzyć odrębny region; źródło: it.wikipedia.org

Co więcej i co ciekawe, podczas niektórych rozmów padało w tym kontekście nazwisko byłego premiera Aldo Moro, zamordowanego w 1978 roku przez Czerwone Brygady. Otóż pomysł utworzenia odrębnego regionu nie jest bynajmniej nowy. Dyskutowano na ten temat już wiele lat temu, a za wspólnym bytowaniem obu podregionów opowiadał się właśnie pochodzący z Salento (a konkretnie z Maglie, LE) przywódca Chrześcijańskiej Demokracji Aldo Moro.

Pochodzący z MAGLIE Aldo Moro; źródło: it.wikipedia.org

Mimo iż nikt na półwyspie nie podważa jego zasług i nie przeczy, że Moro był wielkim mężem stanu, Salentyńczycy nie mogą mu do tej pory zapomnieć i wybaczyć tego, że on, jeden z nich, forsował pomysł utworzenia wspólnego regionu z resztą Apulii a nie odrębnego Salento. Zatrzymajmy się na chwilę przy nazewnictwie: otóż w dialekcie z okolic Bari brzmi ona Pugghie, Puje lub Pujje. To, co od razu rzuca się w oczy, to liczba mnoga: (te) Apulie (po włosku spotyka się niekiedy la Regione delle Puglie – czy ktoś kiedyś słyszał o tych Kampaniach, Toskaniach czy Lacjach? No właśnie! Już sama dawna nazwa pokazuje, że nowy region składa się z (co najmniej) dwóch odrębnych bytów!)

Le PuglieLa regione DELLE PUGLIE

Faktycznie obcas włoskiego buta jest bardzo często pomijany – ileż to razy cieszyłam się na filmy dokumentalne czy programy podróżnicze o Apulii, a okazywało się, że poniżej Alberobello zdaniem autorów tereny te już nic ciekawego do zaoferowania nie mają (a barokowa perła Lecce?!? A kolebka cywilizacji Otranto?!? A finis terrae Santa Maria di Leuca?!?).

Niektórzy z moich bliższych i dalszych znajomych twierdzą, jakoby mieszkańcy Bari i okolic byli zazdrośni o krystalicznie czyste morze, cuda sztuki i natury, a także rozkosz dla podniebienia, jaką stanowią przysmaki kuchni salentyńskiej.

Co więcej, mnóstwo osób wieszczy, że będzie jeszcze gorzej. Pesymizm powodowany jest planami politycznymi całkowitej rezygnacji z prowincji, których dotychczasowe funkcje miałyby zostać podzielone między regiony i gminy. No i tu pojawia się problem: skoro trzy obecne prowincje Brindisi, Lecce i Taranto nie są w stanie przeforsować niektórych swoich pomysłów i potrzeb, to jak ma to niby zrobić malutka gmina? Że już nie wspomnę o tym, o czyje interesy będzie zabiegać region Apulia ze swoim Bari, zwłaszcza że to ostatnie staje się Città Metropolitana di Bari, a jako takie potrzebuje więcej środków na własny rozwój. Błędne koło, biedne Salento.

Z całą pewnością mieszkańcy Bari przedstawiliby (Czy słusznie? Ja nie wiem, jestem zupełnie stronnicza.) własne argumenty, wskazujące o ile wspanialsza od Salento jest północna Apulia, dodając, że Salentyńczycy to zawistnicy, którzy zazdroszczą im tego czy tamtego.

Czasami można wręcz odnieść wrażenie, że tak naprawdę ani jedni, ani drudzy, już sami nie wiedzą, o co chodzi w tej odwiecznej rywalizacji, która zdążyła się wpisać w DNA i Baryjczyków, i Salentyńczyków. Niemniej jednak jest ona częścią lokalnego kolorytu i na blogu poświęconym Salento nie sposób było o niej nie wspomnieć.

PS 1. Temat naprawdę jest bardzo ciekawy i warto go kontynuować, zwłaszcza że czytałam ostatnio przepiękny esej stojący wręcz na pograniczu rzetelnej wiedzy opartej na faktach i poezji, cudownie opisujący serce i duszę Salento oraz zestawiający półwysep z resztą Apulii. Za kilkanaście tygodni postaram się go tu opublikować w przekładzie. Do usłyszenia za tydzień! Buona settimana!