Salentyńskie kinderbale

Jeszcze jakieś pięć lat temu nie do pomyślenia było, że nasza salentyńska bella compagnia przy wyborze miejsca na wspólne spędzenie czasu będzie się kierować czymś innym niż menu czy wysokość cen, a mianowicie: czy dany lokal (a zwłaszcza stoły ustawione na zewnątrz) nie znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie ulicy; czy nie posiada (kiedyś jakże pożądanego) basenu; czy nie jest restauracją, która po jakiejś określonej godzinie przemienia się w hałaśliwą dyskotekę; czy wystrój nie jest zbyt elegancki (czytaj: podatny na ewentualne zniszczenia); a za to liczyć się będzie, czy miejsce owo proponuje atrakcje dla najmłodszych, takie jak: plac zabaw, dużo miejsca do biegania, dogodny dostęp dla wózków, łazienki z przewijakami. Od razu dodam, że aż takiego znaczenia nie ma w Salento (i chyba w całych Włoszech) fakt, czy dana restauracja oferuje menu dla dzieci, bo południowi Milusińscy od wczesnego dzieciństwa próbują normalnych posiłków i zasiadają do stołu razem z dorosłymi. (więcej…)

Czytaj więcej

La focara di Novoli – jedno z największych ognisk świata

Nie było mnie dłuższą tu dłuższą chwilę (aż całe dwa tygodnie!), gdyż nie chciałam na siłę „wymyślać” tematu w ubiegłą środę, skoro już w dniach 16-17 stycznia okazja ku ciekawemu wpisowi sama się nasuwała – salentyńskie miasteczko Novoli (ok. 10 km od Lecce) uroczyście obchodziło święto swego patrona św. Antoniego Opata. Z całą pewnością jest ono jeśli nie najważniejszym, to na pewno najbardziej widowiskowym styczniowym wydarzeniem w Salento, lepiej znanym pod nazwą Focara di Novoli. (więcej…)

Czytaj więcej

Salentyńskie Boże Narodzenie

Do najważniejszych i najpięniejszych Świąt w roku pozostał zaledwie tydzień. Wydaje mi się, że to dobry moment, żeby przyjrzeć się, jak Boże Narodzenie spędzają mieszkańcy półwyspu. Jako autorkę wpisu powinnam wymienić obok siebie (a nawet przede mną) moją najcudowniejszą na świecie szwagierkę Marię Antoniettę.

Boże Narodzenie w Salento jest świętem na wskroś przesiąkniętym tradycjami natury zarówno religijnej jak i świeckiej oraz – niektórzy powiedzieliby „przede wszystkim” – kulinarnej. (więcej…)

Czytaj więcej

Ach, co to był za ślub…

Nie raz, nie dwa zdarzyło się Wam pewnie wygłosić powyższą formułkę podczas przeglądania zdjęć z jakiegoś pięknego wesela, w których mieliście przyjemność uczestniczyć. Ten, kto sam brał ślub, na pewno pamięta listę spraw do załatwienia jeszcze przed „sądnym dniem” – fryzjer, kosmetyczka, organista, restauracja i – oczywiście – fotograf, który unieśmiertelni ten jakże ważny dzień na tysiącach zdjęć, które później będziemy przeglądać, wspominając z łezką w oku to doniosłe wydarzenie. (więcej…)

Czytaj więcej

W sierpniu spadają nie tylko gwiazdy…

I mamy już prawie połowę sierpnia! Prawdę powiedziawszy, nie przepadam za tym miesiącem. Zostało mi to chyba z czasów szkolnych – w jego końcówce trzeba było zacząć rozglądać się za podręcznikami, czekać na plan zajęć… Niby jeszcze wakacje, a na horyzoncie już widać, słychać i czuć codzienną rutynę (coś tak jak niedziela, niby jeszcze weekend, ale nie jest tak fajnie jak w sobotę). W Salento jednak wręcz przeciwnie – nikomu ani w głowie powroty, rutyna i codzienność; sierpień to par excellence miesiąc wakacji, urlopów i szeroko rozumianej laby. (więcej…)

Czytaj więcej