Salento 12 – o co tyle hałasu?

Pisałam już przy okazji artykułu o rustico, że ta właśnie salentyńska rozkosz podniebienia została mi dostarczona do domu w Warszawie, zanim jeszcze moja noga stanęła na półwyspie. Podobnie rzecz się miała z bardzo słynną południową marką ubraniową – Salento 12. No w sumie z tą różnicą że smak rustico doceniłam natychmiast (no ba! każdy by docenił!), natomiast nie do końca wiedziałam, jak zareagować na koszulkę (skądinąd gatunkowo dobrą, trafioną i rozmiarem, i stylem casual) w kolorze czerwonym z żółtym napisem Salento 12. Skąd taki akurat pomysł na prezent? Dlaczego te akurat kolory? A sam napis? (więcej…)

Czytaj więcej

Salentyński krajobraz jest niczym kobieta…

… czyli zaskakujący, urzekający i przede wszystkim zmienny. Można by sądzić – skądinąd słusznie – że definicja salentyńskiego krajobrazu zawiera się w dwóch kluczowych słowach: morza i wybrzeże. To prawda, zwłaszcza jeśli skoncentrujemy się na leniwych letnich miesiącach, kiedy i turystów, i tubylców interesuje tylko i wyłącznie wytchnienie od upału, jakie mogą znaleźć właśnie na adriatyckich czy jońskich plażach. (więcej…)

Czytaj więcej