Hu! hu! ha! Salentyńska zima nie jest zła. Czy aby na pewno?

Wprawdzie dziś miało być w moim oryginalnym zamierzeniu o czymś innym, ale jako że wczoraj rano Warszawę powitał pierwszy śnieg (bo trudno nazwać tę nikłą jego warstwę, po której po chwili nie było ani śladu, białym puchem) i złotą polską jesień (czy – szerzej – jakąkolwiek jesień) można definitywnie uznać za zakończoną, postanowiłam poświęcić dzisiejszy wpis zjawisku zwanemu „zimą” w jego odmianie salentyńskiej. (więcej…)

Czytaj więcej

Romanizacja Salento

Nie wiem, czy pamiętacie wpis o Messapiach, gdzie wspomniałam, że przeprowadziłam wśród moich Salentyńczyków mały sondaż na temat tego, co im przychodzi do głowy na hasło „Messapiowie”. Jedną z (wymijających i powtarzających się odpowiedzi) było: „Szkoda, że akurat nie piszesz o wpływach rzymskich, tu moglibyśmy wymieniać i wymieniać… miejsca, zabytki czy inne przykłady.” No dobrze, zobaczmy więc wspólnie, na czym polegała romanizacja półwyspu, kiedy nastąpiła i jakie jej pozostałości (nie tylko materialne) możemy obserwować w Salento po dziś dzień. Tym razem nie prowadzę żadnych ankiet, żeby nie usłyszeć utyskiwania, dlaczego nie chcę zgłębić arcyciekawego zagadnienia chrystianizacji półwyspu… :) (więcej…)

Czytaj więcej

Pietra leccese – kamień rodem z Lecce

Nie będzie zbyt odkrywczym stwierdzenie, jakoby terytorium Półwyspu Salentyńskiego było ubogie w rzeki i trakty wodne (właściwie jest to eufemizm, rzek tam praktycznie w ogóle nie ma!). Całą wodę z opadów natychmiast wchłania spragniona jej gleba, tworząc tym samym cudowny, podziemny świat, z dobrodziejstw którego od niepamiętnych wręcz czasów korzystają mieszkańcy obcasa włoskiego buta. Ale o tym już za chwilę… (więcej…)

Czytaj więcej