Z Salento do San Remo – Emma Marrone

Niektórym śledzącym mojego bloga pewnie wydawało się, że w kategorii MUZYKA na pierwszy ogień z całą pewnością pójdzie albo pizzica, albo zespół grający muzykę folkową, albo ktoś śpiewający w dialekcie. Otóż nie! Dział muzyczny otworzy piosenkarka bardzo popularna w całych Włoszech, zwyciężczyni San Remo 2012, duma Salento – Emma Marrone. Na samym wstępie zaznaczę, iż biografia wokalistki zaczyna się we Florencji, gdzie przyszła na świat w maju 1984 roku, jednak wychowywała się w Salento (w Aradeo, LE) i sama o sobie mówi, że to stąd właśnie pochodzi. (więcej…)

Czytaj więcej

Na dobry początek salentyńskiego dnia

O śniadaniu all’italiana powiedziano chyba już wszystko. Co drugi portal czy blog poświęcony kwestiom włoskim pieje z zachwytu nad porannym caffelatte czy cappuccino i świeżutkim, pachnącym cornetto. Mimo iż Salentyńczycy w wielu aspektach życia lubią podkreślać swoją odrębność, wyjątkowość i pielęgnują różnice występujące między nimi a resztą Włochów, to jednak nie stanowią przecież odmiennego gatunku i w wielu sprawach zachowują się bardzo standardowo, czyli typowo po włosku. Śniadanie (uwaga! po włosku: colazione) jest tego doskonałym przykładem. Po włosku czyli jak? Raczej szybko, raczej niedużo i zdecydowanie na słodko. (więcej…)

Czytaj więcej

Majestatyczne klify, złote plaże, krystaliczne morze – Costa Adriatica

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy może sobie czasowo pozwolić na spędzenie w Salento więcej niż dwóch tygodni, a i one niekiedy bywają luksusem. Dlatego zacznę od zaproponowania wycieczki, którą spokojnie można odbyć w przeciągu jednego dnia, która nie jest wybitnie męcząca, ale dzięki której można w ciągu kilku godzin poznać niektóre perły Salento „w pigułce”. Niezbędny jest jednak samochód, którym pokonamy całe salentyńskie wybrzeże Adriatyku. Poza autem warto mieć przy sobie (lub na sobie): strój kąpielowy, ręcznik, krem do opalania, aparat fotograficzny, okulary przeciwsłoneczne, gumowe buty do wody (na skałki), coś do picia + ewentualnie małą przekąskę oraz mnóstwo cierpliwości. (więcej…)

Czytaj więcej

Messapiowie – jeden z najbardziej tajemniczych ludów starożytnej Italii

Messapiowie to stosunkowo niewielki lud pochodzenia indoeuropejskiego, który na południowych krańcach Italii pojawił się w drugim tysiącleciu p.n.e. i do trzeciego wieku (nadal p.n.e.) tworzył tam własną niepowtarzalną cywilizację. Ślady ich oryginalnej kultury do dziś widać w niektórych aspektach życiach na półwyspie, a sami mieszkańcy Salento mówią o sobie: Simu salentini radicati alli Messapi cu li Greci e Bizantini (dosł. „Jesteśmy Salentyńczykami, zakorzenionymi w Messapiach, wraz z Grekami i Bizantyjczykami.”). Kim zatem byli Messapiowie, skąd się wzięli i co po sobie pozostawili? (więcej…)

Czytaj więcej

Uddhratieddhri – jak to przeczytać?!?!

Już nieraz wspominałam, że przekonanie się do dialektu trwało w moim przypadku kilka ładnych lat. Wynikało to z wielu czynników: z nieco urażonej ambicji (że mimo energii, czasu i pracy włożonych w naukę włoskiego i tak nie rozumiałam, o czym mówiło najbliższe otoczenie w Salento!); z poczucia wykluczenia (no bo przecież ja się wysilam i mówię do wszystkich w obcym dla mnie języku, a oni nie mogą pokusić się o używanie w mojej obecności swej ojczystej mowy w jej wersji standardowej!); wakacyjnego rozleniwienia (ostatnią rzeczą, o której marzyłam przy 40 stopniach, było wkuwanie nowych słówek i to na pojęcia, które przecież znam po włosku!) i wątpliwych (jak dla mnie) walorów estetycznych dialektu. (więcej…)

Czytaj więcej

Santa Croce – najdoskonalszy przykład salentyńskiego baroku

Basilica di Santa Croce (czyli Bazylika Świętego Krzyża) to z całą pewnością jeden z najpiękniejszych kościołów, jakie widziałam w życiu. Znajduje się w samym sercu starówki Lecce, przy via Umberto I. Z lewej strony (patrząc od frontu) przylega do niej dawny budynek Klasztoru Celestynów (obecnie zwany Palazzo dei Celestini), wraz z którym tworzy ona jeden z najdoskonalszych przykładów baroku w Lecce (barocco leccese). (więcej…)

Czytaj więcej

Salentyńczyk za kółkiem, czyli ratuj się, kto może ;)

Włochy i Włosi są w Polsce znani i cenieni za bardzo wiele różnych spraw. Lubimy ich kuchnię, modę i muzykę, podobają się nam ich miasta i miasteczka, przyroda, sztuka oraz melodyjny język. Zazdrościmy im pogody, piłkarzy i świetnego designu. Można by tak dalej wymieniać, a na liście plusów z całą pewnością prędzej czy później pojawiłaby się też motoryzacja. (więcej…)

Czytaj więcej

Iou egnu dellu Salentu e quannu mpunnu parlu dialettu…

Jeśli ktoś wybiera się do Salento na dłużej lub nie chce ograniczać się do roli typowego turysty (kursowanie na trasie plaża-hotel-wycieczka-hotel-restauracja-hotel) i zamierza choć trochę zanurzyć się w kulturę półwyspu, prędzej czy później będzie musiał odłożyć na bok znajomość języków obcych czy nawet dobre posługiwanie się standardowym włoskim i skonfrontować się z dialektem salentinodialettu salentinu. Mówienie nim nie jest niezbędne do przeżycia w Salento, ale rozumienie go naprawdę ułatwia życie. (więcej…)

Czytaj więcej